Forum SKRZYDLATY PIES Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy    Galerie   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

SKRZYDLATY PIES: Cocker Spaniel PYZA w Bukownie!!!!

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum SKRZYDLATY PIES Strona Główna -> skrzydlate zwierzęta, które odeszły...
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
lejdija
Administrator
Administrator



Dołączył: 07 Lut 2011
Posty: 10181
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: ZBukowno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:03, 01 Lis 2014    Temat postu: SKRZYDLATY PIES: Cocker Spaniel PYZA w Bukownie!!!!

Ja to kurna, nawet jak mam chociaz jeden dzień wolny, to GO I TAK NIE MAM!!!
Ludzie dali mi znać, że u nas na stadionie w Bukownie takie oto stare bidne coś leży i się trzęsie. znajoma Iwona i Chłopak, który znalazł suczke, zawinnęli w koc i wzięli, czekając az dotrę.
No i co było robić... mam pierwszego lokatora w chałupie, ktora się ciągle buduje.. w poniedziałek wracają budowlańcy i bedę musiała ją chyba zawieźć do hotelu, bo że ktoś ją weźmie na DT nawet, to nawet nie marzę...

żeby nie pisac od nowa, to skopuję, to co napisalam na FB

LUDZIE!!
Dzisiaj, tj. 1. listopada 2014 r. na stadionie MOSiRu w Bukownie znaleziono tę oto staruszkę, leżała zwinięta w kulkę, cała mokra, trzęsąca się. Poza tym, że sunia jest w bardzo zaawansowanym wieku, to jest w fatalnym stanie! Musiała, albo długo żyć jako bezdomna, albo żyła gdzieś w zamknięciu bez odpowiednich warunków. Suczka jest wycieńczona, stan sierści jest w koszmarnym stanie. Jest cała w śmierdzących dredach, ma przykurcz tylnych łapek, a zęby, to jedna wielka śmierdząca zgnilizna. A na to wszystko jest kompletnie głucha (uszy wewnątrz o dziwo nie są bardzo brudne, gorzej wyglądają na zewnątrz) . Z jednego boku brzucha, bliżej pachwiny ma dużego, twardego guza.
Suczka jest zdezorientowana, nie boi się ludzi, ale też nie szuka kontaktu, Nie pozwala za bardzo się oglądać, kłapie szczękami. Dlatego nasze oględziny na razie są bardzo pobrzeżne.
Ze względu na dzisiejsze święto z wizytą u weterynarza poczekamy do poniedziałku. Suczka ma apetyt, pije wodę. Wg nas teraz potrzebuje ciepła, spokoju i wyspania się.
No i cóż było robić, Kasia wzięła ją do siebie na budowę. Tam może zostać dwa - trzy dni, potem wracają budowlańcy i co dalej?? Pewnie zawieziemy ją do hotelu w Krakowie, jednak aż serce ściska na myśl, że taką bidulkę będziemy musieli zostawić w hotelowym kojcu.

W to, że komuś zginęła nie wierzymy. Jesteśmy niemal pewni, że została celowo porzucona przez opiekunów. Kto by się przejmował starym, głuchym psem, który wymaga szczególnej opieki... ( na zdjęciach ma kolczatkę - miała ją na sobie, kiedy została znaleziona). A może jednak ktoś jej szuka...

Może ktoś z Was zna tego psa? A może ktoś z Was mógłby dać jej dom u siebie? Dom tymczasowy ? Wizyty u weterynarza, leki, wyżywienie oczywiście na nasz koszt !

Jeśli możesz nam pomóc, bardzo prosimy o kontakt
Fundacja Skrzydlaty Pies
Kasia 606 962 357
[link widoczny dla zalogowanych]

Jeśli możesz wspomóc nas finansowo w opiece nas staruszką, będziemy ogromnie wdzięczni za nawet najdrobniejsze wsparcie!
FUNDACJA SKRZYDLATY PIES
ul. Kolejowa 4
32 - 332 Bukowno
ING BANK ŚLĄSKI
07 1050 1445 1000 0090 3009 6482
kod SWIFT (bic code): INGBPLPW
tytuł przelewu: darowizna Pyza

DZIĘKUJEMY!!

[link widoczny dla zalogowanych]

a tera lece do niej, patrzec jak sie ma...


Ostatnio zmieniony przez lejdija dnia Sob 16:03, 01 Lis 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lejdija
Administrator
Administrator



Dołączył: 07 Lut 2011
Posty: 10181
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: ZBukowno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 16:09, 01 Lis 2014    Temat postu:

Jak naładuje normalny aparat, to będą ładniejsze zdjęcia..







Powrót do góry
Zobacz profil autora
lejdija
Administrator
Administrator



Dołączył: 07 Lut 2011
Posty: 10181
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: ZBukowno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 21:22, 01 Lis 2014    Temat postu:

Odnaleźli się Własciciele suni... a co dalej, to pojutrze.. póki co, suńka zostaje u mnię jako stróż budowy Very Happy

na teraz wiem tyle, że ma 15 lat
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lejdija
Administrator
Administrator



Dołączył: 07 Lut 2011
Posty: 10181
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: ZBukowno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 21:04, 02 Lis 2014    Temat postu:

A dzisiaj suni upłynęło na spaniu, jedzeniu i wygrzewaniu sie w oknie na słońcu.. a jaka cwana, zmieniała miejscówkę wraz z przesuwaniem się słońca...

Poszłyśmy dzisiaj na 3 spacery, na których w ogole nie chce sikać, kupki robić i siura mi w nowiusieńki beton!! Sad ni cholery nie chce się wysikać na spacerach... biedna strasznie, wybaczam, straszna taka psia starość, ech ... zal na nią patrzeć.. jutro rano wet. porządne oględziny i decydujemy co dalej...

ale najlepsi byli jacyś przechodnie... pan z panią:

pan do pani, pewnie myśląc, ze tego nie słyszę:
- ty, to ta z księgarni??
- ee chyba nie ona, ta ma jakiegoś innego psa
- no tak, ta z księgarni ma tego dużego amstaffa

no, się poplułam.. Very Happy

Powrót do góry
Zobacz profil autora
Joanna1235
Administrator
Administrator



Dołączył: 05 Lut 2012
Posty: 719
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE sOSNOFCA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 19:41, 03 Lis 2014    Temat postu:

Woźna dlaczego się nie pochwaliłaś, żę masz amstaffa? a z pięknym Misiem coś zrobiła ? A babciunia naprawdę bidulka Crying or Very sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
małgorzata
Administrator
Administrator



Dołączył: 08 Lut 2011
Posty: 1549
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Krakooff
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:19, 03 Lis 2014    Temat postu:

Woźna właśnie dlaczego ukrywasz takie rzeczy - gdzie Misio ? Zawsze wiedziałam, że amstaffy są Twoimi wymarzonymi psami ......... Twisted Evil
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lejdija
Administrator
Administrator



Dołączył: 07 Lut 2011
Posty: 10181
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: ZBukowno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 22:47, 03 Lis 2014    Temat postu:

ej się zaczął ten listopad...ale ja tam se myslę, że tak miało być, że suczka miała zwiać z domu, że miała trafić do mnie, żeby stało się, to co dzisiaj wieczorem się stało. Uśpiliśmy sunię. Sad
Od rana okupowałam weta... ale najpierw zdjęcia:



sunia chodziła w takiej pozycji


tak wyglądały małżowiny od wewnętrznej strony


bez komentarza


kolczatka poleciała u weta do kosza


uszy od zewnątrz


tylne łapy


guz na brzuchu, drugi podobny (trochę mniejszy) miała za jednym uchem


na leżąco wydaje się mniejszy.. jednak jest ogromny, jak sunia chodziła, dosłownie wisiał pod skórą



chyba wystarczy zdjęć, co??

A teraz tak:
Suczka mieszkała całe życie w Bukownie. Ma/miała 15 lat. 4 lata temu miała robioną sterylizację z powodu ropomacicza. Suczka do zeszłego roku, czyli 14 lat mieszkała w domu - w środku. Od zeszłego roku pojawiły się problemy z trzymaniem moczu (prawdopodobnie po sterylce), co kochani opiekunowie zrobili? Przecie proste: wywalili na podwórko i łaskawie mogła korzystać z piwnicy, miała tam przecież posłanie koło węgla - tak mi dosłownie powiedzieli.

Stan suczki na dzisiaj:
- wiek 15 lat
- waga 10 kg
- blok przedsionkowo komorowy
- zaburzenia neurologiczne, pewnie powiązane z zaburzeniami pracy serca: chodzenie w kółko, otępienie, dezorientacja, drżenie, drętwienie
- całkowita głuchota
- zwyrodnienia stawów, przykurcze tylnych kończyn
- dwa duże guzy (brzuch i okolice karku)
- nietrzymanie moczu
- rozległy stan zapalny dziąseł, kamień nazębny i bóg wie co jeszcze
- sierść i skóra w dramatycznym stanie
- apetyt - tak, picie wody - tak
- bardzo silnie obniżone powonienie i wzrok
- W marcu tego roku była szczepiona p. wściekliźnie.

Kiedy w piątek 31. 10. umieściliśmy zdjęcia suni na FB, za kilka godzin zadzwonił telefon - ja cała happy, że się właściciel znalazł, wyobraźcie sobie moje oczy, kiedy usłyszałam w słuchawce:
- a czy ona może u pani zostać do poniedziałku ? Bo wie pani, jestem u wnuków, jutro święto, no nie bardzo mam kiedy ją odebrać...
W pierwszej chwili mnie zamurowało, ale jak już odmurowało, to ... nie będę się wdawać w szczegóły, bo to opowieść na 3 godziny gadania..
Odpowiedziałam, że nie tyle sunia może u mnie zostać, ale ja jej wam nie oddam!
Kiedy zapytałam kiedy pies zaginął? Usłyszałam, ze 3 dni temu, ze w pierwszy dzień, to jej szukali, ale potem już nie.. ja byłam pewna, ze ten pies był bezdomny dobrych parę tygodni, jak nie miesięcy!! Zapytałam, dlaczego pies jest w tak fatalnym stanie, to usłyszałam,ze czego ja oczekuję od 15letniego psa... kolejny raz zatkało mnie...
Kiedy zapytałam o smród i sfilcowaną sierść, zęby.. To usłyszałam, ze fryzjer kosztuje a przed wszystkimi świętymi mieli wydatki!!
Kiedy powiedziałam, że w domu chyba wanna, ciepła woda , nożyczki grzebień są, to co za problem w domu psa wyprać, raz na tydzień przeczesać.. to usłyszałam, no co?? ŻE DO SWOJEJ WANNY TO JEJ NIE WSADZĄ! Kiedy powiedziałam, że dlaczego w takim razie nie uśpią psa, skoro nie mogą i nie chcą się nią opiekować, to co usłyszałam? Nie powinno juz nikogo dziwić:
- ALE TO KOSZTUJE!
Powiedzialam, że ja zapłacę. Chwila ciszy... odpowiedź: NAPRAWDĘ???
ale najlepsze jest to, że co drugie zdanie słyszałam, że oni ją kochają i to nie jest tak, jak ja myślę... kiedy mówilam, ze myśleć nie muszę, wystarczy, ze widzę psa, to usłyszałam: ale pani nie jak to jest być samemu... ja na to, ŻE CO??? SAMEMU?? pani, pan, dwie dorosłe córki i wnuki... i nikt nie potrafi w elementarny sposób zająć się suką?? MA SA KRA!
A co lepsze, to wcale nie jest jakaś biedna czy patologiczna rodzina.. normalni, przeciętni ludzie mieszkający w swoim domu.. tzn na zewnątrz sprawiają wrażenie normalnych, bo przy każdej kolejnej rozmowie tego wrażenia miałam coraz mniej..

Koniec końców dzisiaj rano byłam z sunią pierwszy raz u weta.. powiedziałam włascicielom, żeby przyjechać, zobaczyć psa, podpisać zrzeczenie... oczywiście znowu był problem, bo trzeba rowerem dojechać, a nie wiedzą czy jest zimno, czy ciepło, ryknęłam do telefonu: CIEPŁO!!!!!!!!!!

Kiedy już u weta pytałam, dlaczego nic nie robili z tym ogromnym guzem na brzuchu, to co usłyszałam? - jaki guz, przecież w marcu go nie było ( w marcu byli u weta), co pani opowiada znowu!! Gdzie ten guz, proszę pokazać...
No to pytam: to od marca nie dotykaliście psa, nie głaskaliście, nie czesaliście jej? Przecie tego guza ja po 15 sekundach od poznania się z sunia wyczułam... CO USŁYSZAŁAM:
- to nie jest tak, jak pani myśli, mam ciężkie zycie, chory kręgosłup, wnuki do wychowania itd..
Weci widzieli, ze zaraz wybuchnę, przejęli palaczkę w rozmowie..

potem było gadania, gadania, gadania.. w końcu rzeczenie podpisane, suni podaliśmy leki (sama zapłacilam), wychodzę z lecznicy, sunię już zapakowałam do bagaznika, podchodzi opiekunka - ja byłam pewna, że chce się pożegnac z suczką, może na odchodne mi chociaz podziękowac, albo co.. a co uszłyszalam?
- czy jak ja podpisalam to zrzeczenie, czy to sie będzie wiązać z jakimiś kosztami?
oczywiście kolejny raz nie wytrzymałam i grzecznie ryknełam:
-WEŹŻE pani ten rower i JEDŹ pani, bo za chwilę przestanę panować nad sobą!!

Oczywiście w miedzyczasie było mnóstwo, gadania, proponowałam tym ludziom wsparcie w karmie, lekach, których suka tak bardzo potrzebuje, w pielęgnacji zębów sierści itd.. byle tylko ją wzięli z powrotem do domu (do środka) ... oczywiście na wszystko się godzili! tylko nie na to, że pies będzie mieszkać w domu... bo przecież pani ma chory kręgosłup .. wymamrotałam: chory ma, ale ten moralny...
mnóstwo bzdur, które usłyszałam, wystarczy mi chyba na najbliższe 10 lat! np. w tracie wypisywania zrzeczenia pani głosno myśli: a moze jak ją weźmiecie do tego hotelu, jak trochę się jej polepszy, moze sikać przestanie, to moze by wróciła do nas... ja się na kobietę spojrzałam chyba z siekierami w źrenicach, na co dalej mowi: nie, no tak tylko sobie mówię..
na co ja: CZASAMI LEPIEJ SIĘ ZAMKNĄĆ!

NAPRAWDĘ , TAK JAK PRZEZ OSTATNIE DNI JESTEM WYPROWADZONA Z RÓWNOWAGI PRZEZ TYCH LUDZI, DO TEGO MAJĄC PRZED SOBĄ W TAKIM STANIE ICH PSA, TO JUŻ DAWNO NIE BYŁAM!

popołudniu kolejne leki i spacer z sunią i coś mi się laska coraz mniej podoba... już rano była dużo słabsza.. dzisiaj rano jej dobudzić nie mogłam, byłam pewna przez chwilę, ze umarła! Nie wiem , czy tak głęboko spała, czy faktycznie (to teoria wetów) straciła przytomność. (blok pk).
Potem znowu jedzonko , którego już nie tknęła.. se myslę uuu naprawdę jest gorzej.. no to znowu(trzeci raz) lece z nią do weta.. zdązyłam tuż przed zamknięciem. Usiedliśmy, popatrzyliśmy na siebie z wetem, na sukę, jeszcze do Żmii zadzwoniłam, chyba milionowy raz dzisiaj.. usypiamy...
tyle już śmierci psów się przeżyło, a jednak ciągle to jest strasznie ciężkie do ogarnięcia.. zwlaszcza w takich sytuacjach, gdzie odrobina dobrej woli właścicieli i sunia naprawdę mogłaby sobie jeszcze fajnie pożyć.. fakt, że nie długo, weci od razu powiedzieli, ze z sercem w takim stanie, to kwestia miesięcy... no ale mogłaby być w ciepełku, myziana, głaskana... ale nie jest.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
małgorzata
Administrator
Administrator



Dołączył: 08 Lut 2011
Posty: 1549
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Krakooff
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pon 23:04, 03 Lis 2014    Temat postu:

Nie jestem w stanie tego skomentować inaczej niż, że mam nadzieje,że ich dzieci czy wnuki - tak samo ich kiedyś potraktują.
Dzięki Kasia za to co zrobiłaś dla suni.
[*] [*]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
matesska
Pomoc Zwierzętom
Pomoc Zwierzętom



Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 10:35, 04 Lis 2014    Temat postu:

Życzę opiekunom żeby doświadczyli takiej samej starości jaką miała sunia.
[*][*]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Joanna1235
Administrator
Administrator



Dołączył: 05 Lut 2012
Posty: 719
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ZE sOSNOFCA
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 14:52, 04 Lis 2014    Temat postu:

Ja rownież gorąco dołączam się do ''życzeń'' Małgosi i Matesski, bo i co tu więcej można dodać Crying or Very sad [ * ] że też ziemia takich sk.......nów nosi.
Woźna , a może powinnaś zapytać biednej właścicielki, czy może jakoś jej pomóc finansowo , bo ona przecie taka biedna chora Evil or Very Mad Powinna se na posłaniu w piwnicy poleżeć może by jej choroba przeszła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ninka10
Pomoc Zwierzętom
Pomoc Zwierzętom



Dołączył: 15 Sty 2012
Posty: 1288
Przeczytał: 0 tematów


Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 17:25, 04 Lis 2014    Temat postu:

[*] Śpij maleńka Sad
A tym ....... potworom to zyczę tego samego losu na starość , nawet 10000 razy gorszego !!!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lejdija
Administrator
Administrator



Dołączył: 07 Lut 2011
Posty: 10181
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: ZBukowno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:49, 04 Lis 2014    Temat postu:

Pani mówiła, ze będzie dzwonić, dopytywac, interesować się co u suni.... póki co cisssszzzzza... pewnie przez to, że ta ogromna miłość do suni za bardzo uciska na ten chory kręgosłup bidulki..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
matesska
Pomoc Zwierzętom
Pomoc Zwierzętom



Dołączył: 18 Lut 2011
Posty: 192
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Gdynia
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 9:37, 05 Lis 2014    Temat postu:

albo brakuje na telefon, no bo to taki wydatek.......
Powrót do góry
Zobacz profil autora
lejdija
Administrator
Administrator



Dołączył: 07 Lut 2011
Posty: 10181
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: ZBukowno
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 0:03, 09 Lis 2014    Temat postu:

A widzicie, jednak Pani zadzwoniła przedwczoraj, wczoraj nie zdążyłam już tu wpisac... oj taaak było pani strasznie przykro, że jednak sunie uśpilismy, oj jak przykro.. ale oczywiście uraczyła mnie kolejną swoją mądrością! Otóż:

"Sunia wiedziała, że umrze, dlatego wyszla z podwórka, tylko złe miejsce sobie wybrała..."

no, mnie znowu zatkało.. pewnie jakby gdzieś w rowie konała tydzień, dwa, to byloby fajniej... ja nie wiem, czy to ludziom się pier****i w głowach, czy to ze mną jest może coś nie tak...
Sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
małgorzata
Administrator
Administrator



Dołączył: 08 Lut 2011
Posty: 1549
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Krakooff
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Nie 19:09, 09 Lis 2014    Temat postu:

ludzie tylko udają że im się pop.....liło w głowach ....
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum SKRZYDLATY PIES Strona Główna -> skrzydlate zwierzęta, które odeszły... Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

Theme xand created by spleen & Emule.
Regulamin